Pewnie nikt nie tęskni za dworcem przed przebudową, ale pewnie są takie miejsca, do których chętnie by się wróciło. Dla mnie to na pewno Piękny Pies na Jana, a skoro o knajpach mowa, to chętnie też przespacerowałbym się po Kazimierzu wieczorem, gdy była tam tylko Alchemia i Singer. Teraz to miejsce straciło już kompletnie swój urok.
Ja tęsknię za chińską knajpą na placu Szczepańskim. Dawali tam niesamowitego kurczaka po wietnamsku, był przyprawiany cynamonem.
Co do Kazimierza, to ja mogę śmiało powiedzieć, że tęsknię za tymi wszystkimi drobnymi punktami usługowymi i małymi skleplami, w których teraz są knajpy. Niedawno z Bożego Ciała wyniósł się sklep PW Metal, nie ma już zakładu stolarskiego na Placu Nowym, nie ma delikatesów Marcin na rogu Miodowej i Bożego Ciała.Te miejsca tworzyły tutaj klimat Kazimierza jako małego i przytulnego miasteczka.
Dla mnie największa strata w Hucie to Moda Polska,teraz w tym miejscu jest sklep z używanymi ciuchami na wage. To jednak pokazuje stopniową degradacje tego miejsca. Nie da się też już pójść w Hucie do normalnego kina, a w Swicie oglądałem jeszcze takie filmy, jak Poszukiwacze Zaginionej Arki:)
Teatr Buckleina, to było miejsce. Moje wchodzenie w dorosłość, poznałam tam eksperymentalnego reżysera z Rosji, który wyglądał jak kloszard (niewykluczone, że nim był) a mnie sie wydawało, że wkraczam w wielki świat. To miejsce chyba najpierw było teatrem, potem pralnią, potem znowu teatrem. A co jest tam teraz?
Likwidacji Mody Polskiej moja babcia nie może odżałować do dzisiaj. Ten sklep miał jednak chyba spore symboliczne znaczenie dla mieszkańców Nowej Huty, zwłaszcza gdy go zlikwidowali. Nagle w miejsce najelegantszego sklepu wjechała używana odzież na wagę, do tego z tak okropnym szyldem.
Szkoda kin które poznikały jedo za drugim. Wolność, Warszawa, Wanda, Uciecha, Swit, Światowid. Zamiast nich pojawiły się molochy, jedno co prawda się reaktywowało (Uciecha), ale to nie to samo.
Mnie szkoda moich rodzinnych terenów pod Kopcem Kościuszki. Pamietam jak 20 lat temu przejeżdżało kilka samochodów dziennie, można było gonić po okolicy bo wszyscy się znali i nikt nie stawiał kamiennych murów na 2 metry. Teraz wszystko jest zabudowane, drzewa powycinane, łąki zabetonowane....
Ale na szczęście kawałek dalej już na Bielanach jeszcze jest trochę wolnej przestrzenie. Jak np. łąka, przy rogu Wolskiego i Orlej.
Mi szkoda starej dawnej Alchemii, prawdziwej, nie zawalonej turystami. I baru smok tez mi szkoda :P